bip

Dokąd pójdą sześciolatki?

Dokąd pójdą sześciolatki?
02.02.2016

W związku z licznymi kontrowersjami, jakie wzbudza przywrócenie wieku szkolnego od lat siedmiu, publikujemy obszerne fragmenty artykułu autorstwa Honoraty Rajcy z Tygodnika Regionalnego Konkrety, zatytułowanego „Sześciolatek burzy system”.

Powrót 7-latków do pierwszych klas poważnie zaburzy organizację szkół do czasu, dopóki ten rocznik nie wyjdzie z systemu edukacji. Władze Legnicy obawiają się, że po wakacjach w przedszkolach może zabraknąć miejsc. Są też obawy o utrzymanie etatów nauczycielskich. Poza tym z budżetu ucieknie kilka milionów subwencji. Legnicki samorząd, podobnie jak wiele innych, może więc zachęcać rodziców, by wysłali 6-latki do szkół. Wtedy także dzieci mniej odczują cofnięcie reformy.

szesciolatek burzy system

Rodziców czas nagli. Na początku marca zaczyna się nabór w miejskich przedszkolach. Muszą wybrać: pierwsza klasa czy kolejny rok zerówki.

- To nie jest polityczny sprzeciw, ale merytoryczna propozycja. Jeżeli do szkół trafi choć 30 proc. legnickich 6-latków, to przynajmniej w części uda się ograniczyć deficyt miejsc w przedszkolach i redukcję etatów. Skorzystają też dzieci, bo w tym roku na pewno będzie mniej tłumnie – podkreśla prezydent Tadeusz Krzakowski i apeluje o społeczną odpowiedzialność.

Dziś niepokój legnickiego ratusza dodatkowo budzi tempo wprowadzania zmian i nieokreślona liczba dzieci, które we wrześniu rozpoczną naukę. Ostateczne dane znane będą dopiero po wakacjach. Tymczasem organizowanie bez nich systemu nieco przypomina zabawę w ciuciubabkę. Tym bardziej że kolejna rewolucja, jak poprzednia, obejmie także przedszkola i szkolne zerówki.

Na razie wiadomo, że w zeszłym roku 197 legnickim 6-latkom odroczono obowiązek szkolny i to one, jako 7-latki, teraz głównie rozpoczną naukę. Ratusz wstępnie szacuje, że z tej liczby powstanie około 10 klas pierwszych, zapewne nie w każdej placówce, bo liczba odroczonych maluchów różni się w poszczególnych rejonach.

Tymczasem pierwotnie planowano utworzenie 45 oddziałów. Ze statystyk wynika bowiem, że legnickich sześciolatków, które w nadchodzącym roku szkolnym miały zasiąść w ławkach, jest 1020. Ilu z nich we wrześniu założy tornister? Niektóre samorządy szacują, że w najlepszym razie będzie to 15 proc. grupy. Jeśli nawet przyjąć najkorzystniejszą wersję, w szkołach powieje pustką, a w przedszkolach zapanuje ciasnota.

Sytuacja wymaga tworzenia dodatkowych miejsc dla maluchów. Trzeba będzie zapewnić je i 6-latkom, które nie pójdą do szkół, ale są także oczekiwania, by przedszkolną opieką już otoczyć trzylatki, co od 2017 r. będzie obowiązkiem gminy. Do systemu, który do tej pory opierał się na trzech rocznikach, dochodzi kolejna grupa.

- Na razie samorząd ma obowiązek zapewnić miejsca w przedszkolach 4-, 5- i 6-latkom. Ale jeśli te ostatnie nie pójdą do szkoły, szacujemy, że w Legnicy zabraknie miejsc dla około czterystu 3-latków – mówi wiceprezydent Dorota Purgal. – Podkreślam, że nasze szkoły podstawowe są bardzo dobrze przygotowane do przyjmowania 6-latków.

Zmiany dotkną nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Miasto spodziewa się, że etaty, średnio licząc, może stracić około 20 osób. Reformowanie wcześniejszej reformy odbije się też finansowo na samorządach.

- Zaplanowaliśmy, że jeśli te 1020 dzieci rozpocznie naukę, miasto otrzyma na nie 5,8 mln zł subwencji z budżetu państwa. Teraz, jeżeli te 6-latki pozostaną w przedszkolu, do budżetu wpłynie jedynie 1,4 mln zł dotacji przedszkolnej. I choć zwiększono ją z 1305 do 1370 zł, to i tak powstaje duża różnica w przychodach miasta – argumentuje wiceprezydent Dorota Purgal.

Nie brakuje też innych wątpliwości. Większość spośród 197 dzieci, które w zeszłym roku nie poszły do szkoły, odroczenie uzyskało z powodu jakichś deficytów.

- Może więc stać się tak, że w efekcie nauczyciele będą tracić pracę, a w tych oddziałach pojawi się konieczność dodatkowego zatrudniania asystentów, bo tak nakazują przepisy. Ponosić więc będziemy wyższe koszty, gdy subwencja oświatowa się zmniejszy – wyjaśnia wiceprezydent Dorota Purgal.

Zatrzymany rocznik będzie zaburzał organizację i strukturę oświaty na kolejnych szczeblach: najpierw podstawówek, a w przyszłości gimnazjów i szkół średnich. Gdy zakończy edukację wczesnoszkolną, może z kolei brakować godzin, by utrzymać wszystkie etaty dla nauczycieli przedmiotów.

- Dziś trudno przewidzieć wszystkie skutki. Liczymy, że rodzice zdecydują jednak, że warto 6-latka posłać do szkoły. To wcale nie oznacza zabierania mu dzieciństwa, bo wykwalifikowana kadra oraz towarzystwo rówieśników gwarantują mu i zabawę, i dobry rozwój – argumentuje wiceprezydent Legnicy Dorota Purgal.

(Źródło: Tygodnik Regionalny Konkrety, 27.01.2016 r.)

Opublikował: zmulek_l | Dodano: 02.02.2016 | Wyświetleń: 231
Powrót na listę aktualności

Zobacz także

Aktualności Rss