T. Krzakowski: - Za rewitalizację odpowiada nie tylko miasto, ale też mieszkańcy
Publikujemy dziś wywiad, zachęcając do jego lektury, jakiego Portalowi Samorządowemu (www.portalsamorzadowy.pl) udzielił prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski.
- Za rewitalizację dzielnicy Legnica otrzymała nagrodę w konkursie Top Inwestycje Komunalne 2013. Kto na tej inwestycji bardziej skorzystał, mieszkańcy czy miasto?
- Być może nowe obiekty o specyficznym charakterze jak aquaparki, ośrodki kultury są bardziej nośne medialnie, ale życie składa się z codziennych problemów mieszkańców, które trzeba rozwiązywać. Tak było w tym przypadku.
Podjęliśmy decyzję, by skierować pieniądze na poprawę standardu życia naszych mieszkańców w bardzo zniszczonej i zdekapitalizowanej dzielnicy Legnicy. W latach minionych przeznaczono ją wręcz do wymarcia technicznego, a mieszkańcom zapowiadano, że przyjdzie czas, by się z tych domów wyprowadzić, bo będą wyburzane.
Postanowiliśmy jednak dokonać gruntownego remontu budynków - od dachów, strychów po piwnice, przebudować wnętrza blokowe i infrastrukturę drogową wraz z kanalizacją itd.
(Czytaj też: Top Inwestycje Komunalne - odnowa zdegradowanych obszarów miejskich w Legnicy
Efekt? Mieszkańcy zyskali otoczenie, mieszkania na miarę XXI wieku. Przywrócenie standardów tych obiektów i podniesienie jakości życia w tej dzielnicy spowodowało, że odsłoniliśmy nowy obszar miasta, atrakcyjny też turystycznie.
Legnicę często odwiedzają zagraniczni goście, zwłaszcza z Niemiec i pobyt w tym rejonie jest niemal stałym punktem wycieczek. Szczególnie dla byłych mieszkańców Legnicy, którzy mają okazję porównać to, co jest z tym, co było. Mamy się zatem czym pochwalić.
- Tak, ale to czy będziecie się mogli tym miejscem chwalić za kilka, kilkanaście lat zależy już od samych mieszkańców. Pana zdaniem będą umieli dbać o odnowione domy i podwórka?
- Ośrodkiem kultury czy aquaparkiem administruje firma do tego powołana. Tutaj inwestycję oddaliśmy w ręce mieszkańców dzielnicy, bo to oni na co dzień w niej przebywają i kształtują jej wizerunek. Oprócz programu rewitalizacji dzielnicy realizowaliśmy też program zmiany mentalności mieszkańców „Szanse mam dzięki wam, ale radzę sobie sam”.
W programie koordynowanym przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej uczestniczyły zarówno dzieci, jak i ich rodzice. Organizowane były różne kursy, warsztaty i zajęcia mające przygotować m.in. do prowadzenia działalności gospodarczej, do funkcjonowania w społeczności, by mieszkańcy widzieli sens tych działań. By poczuli się gospodarzami dzielnicy i udowadniali, że wybór tego miejsca do przemiany był słuszny.
- Kolejne rejony miasta również czekają na podobne przemiany?
- Tak. Wraz z rewitalizacją obszarów miejskich, terenów zielonych, zabytkowego parku, infrastruktury drogowej, którą odbudowujemy, będą także inwestycje ukierunkowane na odnowę komunalnych zasobów mieszkalnych.
Wyznaczyliśmy pewien kierunek dalszych naszych działań związanych z rewitalizacją kolejnych budynków i obszarów. Będziemy to czynić w najbliższych latach. Ale też wyznaczyliśmy trend, do którego powinno się nawiązać, realizując prywatne inwestycje.
Od 10 lat prywatyzujemy zasoby komunalne. Sporo budynków stało się własnością mieszkańców i oni je rewitalizują. Mamy liczne dowody, że wielu z nich bardzo poważnie traktuje własność. Czują się odpowiedzialni za to miejsce, swój dom, za małą ojczyznę, jaką jest Legnica.
- Czyżby władze Legnicy miały plan przekazania mieszkańcom niemal całego zasobu komunalnego?
- Legnica ma bogatą historię, którą tworzą też budynki i mury tego miasta wybudowane na przełomie XIX i XX wieku. Substancja ta stanowi olbrzymie obciążenie dla miasta i dla mieszkańców, bo tak to należy rozumieć, gdyż spore środki musimy zabezpieczać na jej utrzymanie i nigdy pieniędzy nie będzie wystarczająca ilość.
Stąd też program prywatyzacje zasobów komunalnych na bardzo preferencyjnych warunkach. Mając świadomość, że te mieszkania są w budynkach dość zniszczonych, sprzedawaliśmy je za 3-5 proc. wartości rynkowej. Żeby była jasność, taka bonifikata była przewidziana dla osób będących najemcami tych mieszkań. Zaoszczędzone pieniądze, zebrane już w ramach wspólnoty mieszkaniowej, mogą oni przeznaczyć na utrzymanie i remont tych budynków.
Wracając do pytania, całego zasobu nie sprywatyzujemy. Z 16 tys. mieszkań, jakie mieliśmy w zasobach jeszcze kilka lat temu, około 11 tys. znalazło nowych właścicieli. Proces prywatyzacji mieszkań komunalnych właściwie skończył się w 2012 r.
Właściwie, bo podania o wykup lokalu przyjmowane były do czerwca ubiegłego roku, ale proces sprzedaży toczyć będzie się jeszcze w tym i przyszłym roku, bo wiele zależy od możliwości finansowych kupujących.
- Skoro ludzie mają problemy, by wyłożyć pieniądze na kupno mieszkania za niewielki procent wartości, to trudno zakładać, że będą mieli pieniądze na rewitalizację budynku.
- Myślę, że za kupnem mieszkania idzie pewna zmiana mentalności. We wspólnocie mieszkaniowej łatwiej się im dogadać, łatwiej przyjmują pewne ustalenia i łatwiej decydują się na zbieranie pieniędzy na fundusz remontowy, bo wiedzą, że pieniądze będą na pewno przeznaczone na remont ich budynku.
W wypadku zasobu komunalnego to fundusz zbiorowego spożycia. Zarząd Gospodarki Mieszkaniowej wydaje pieniądze na najpilniejsze potrzeby - walący się dach, rozpadające się balkony, remont klatki schodowej czy wymianę instalacji gazowej często w budynkach na drugim końcu miasta. Będąc we wspólnocie, mieszkańcy czują moc sprawczą gromadzonych pieniędzy.
To, jakim miastem staje się Legnica, zawdzięczamy też mieszkańcom, którzy kupili mieszkania i dzięki wspólnemu wysiłkowi je remontują. Dodam, że budynki, które są wpisane do rejestru zabytków mogą liczyć na dofinansowywane do remontu z budżetu miasta, czyli partnerstwo publiczno-prywatne staje się tu faktem w lokalnym wymiarze.
Zatem wszyscy na tym korzystamy. Mieszkańcy, bo mają swoją własność, która daje im pewne poczucie stabilizacji, a jednocześnie w wyniku inwestycji realizowanych przez wspólnoty mieszkaniowe i samych mieszkańców, zmienia się obraz miasta.
Agnieszka Widera
Wywiad na Portalu Samorządowym: